Szprotawa po raz kolejny otworzyła swoje drzwi i serca. 28 stycznia br. w sali posiedzeń ratusza odbyło się oficjalne powitanie kolejnych rodzin repatriantów, które przyjechały do nas z Kazachstanu. Był to moment pełen wzruszeń, serdecznych słów i symbolicznych gestów, bo repatriacja to nie tylko procedury i dokumenty, ale przede wszystkim powrót do korzeni i odnajdywanie swojego miejsca.
– „Witamy nowych Mieszkańców Szprotawy, witamy nowych Mieszkańców Polski” – mówił burmistrz Mirosław Gąsik, zwracając się do rodzin rozpoczynających w naszym mieście zupełnie nowy rozdział swojego życia. Jak podkreśla burmistrz, działania samorządu niosą ze sobą głębokie znaczenie historyczne i moralne: – „Kontynuując akcję pomocy i spłacania długu wobec naszych rodaków, którzy w wyniku wichrów wojny zostali przesiedleni z kresów na dalekie azjatyckie stepy, realizujemy zadanie adaptacji i remontu kolejnych lokali mieszkalnych.”
Robert Lemański, koordynujący przyjazdy repatriantów z Kazachstanu, zauważa, że proces adaptacji przebiega bardzo naturalnie. – „Cieszymy się, że nowi mieszkańcy szybko włączają się w codzienne życie w Szprotawie” – mówi.
Potwierdzają to sami repatrianci. Pani Tatyana, która w Astanie pracowała jako trenerka fitness, niemal od razu odnalazła w Szprotawie przestrzeń, by pozostać aktywną i rozwijać swoją pasję. – „To super, że mogę tutaj kontynuować swoje treningi i robić to w nowym otoczeniu” – mówi z entuzjazmem.
Z kolei Pani Irena, mieszkająca w Szprotawie już od roku, podkreśla, że kluczowe okazały się dla niej zwykłe chwile spędzane poza domem. Codzienne rozmowy, drobne spotkania i obecność wśród ludzi pomogły jej stopniowo budować relacje oraz poczucie przynależności. To właśnie w takich momentach język polski staje się coraz bardziej oswojony i naturalny.
Historie takie jak te pokazują, że repatriacja to coś znacznie więcej niż administracyjny proces. To spotkanie ludzi, doświadczeń i nadziei oraz początek nowego życia w Szprotawie.




























